Wpisy z tagiem: Toni Collette
niedziela, 21 marca 2010
Recenzja: "The Black Balloon"/"Czarny balonik"
W piątek zamieściłem mini-recenzję serialu "Wszystkie wcielenia Tary" (czy w ogóle pisze się recenzje seriali??), w którym można podziwiać talent Toni Collette. Postanowiłem niejako pójść za ciosem i obejrzałem wreszcie film "The Black Balloon"/"Czarny balonik". Jest to w zasadzie jak na razie ostatni film fabularny, w którym pojawiła się Collette (użyczyła jeszcze swego głosu w animacji "Mary & Max").
"Czarny balonik" to historia rodziny Mollisonów, której życie koncentruje się wokół autystycznego Charliego. Wprawdzie na pierwszy plan wysuwa się postać brata Charliego, 16-letniego Thomasa, to główną bohaterką filmu jest właśnie rodzina jako całość, gdyż nic w zasadzie nie dzieje się poza nią. Poczucie wspólnoty jednoczy Mollisonów w starciu z gorzką rzeczywistością, gdzie ludzie w jakikolwiek sposób odróżniający się od innych są napiętnowani. I nie chodzi tu tylko o niepełnosprawność - jak pokazuje już na początku filmu reżyserka, wystarczy nie mieć chociażby odpowiednich kąpielówek na basenie, by stać się pośmiewiskiem.
Thomas powoli przestaje akceptować fakt, że wszystko, co robi rodzina, robi ze względu na Charliego. Thomas wie, że musi stać niejako w drugim szeregu i rozumie, że jego autystyczny brat wymaga ciągłej opieki i uwagi, a rodzina nie zrobi niczego ze względu na Thomasa. Charlie monopolizuje zwłaszcza czas i energię, jaką poświęca rodzinie matka (Toni Collette). Nie liczy się fakt, że jest w zagrożonej ciąży, liczy się tylko Charlie. To przez Charliego Thomas sam staje się w pewnym stopniu wykluczony ze społeczeństwa - nie może ot tak zaprosić dziewczyny do domu, gdyż jej obecność za bardzo podnieciłaby Charliego. Kiedy w szkole wychodzi na jaw, że Thomas ma autystycznego brata, sam staje się pośmiewiskiem wśród kolegów.
//spoiler// Po tym, jak następuje punkt kulminacyjny filmu (w którym bracia za pomocą agresji wyładowują na sobie całą wzajemną niechęć), Thomas zaczyna godzić się z sytuacją, w której się znajduje. Jednak dopiero w świetnym finale weźmie w pełni odpowiedzialność za brata, ale też zacznie traktować go jako równego sobie. Otóż w czasie przedstawienia teatralnego, w którym gra Charlie, Thomas jest zmuszony towarzyszyć bratu na scenie przed pełnym audytorium //spoiler//. Dopiero kiedy Thomas znajdzie się w takim samym położeniu, jak Charlie, zrozumie, co to znaczy być odrzuconym przez społeczeństwo. Jednak to zakończenie nie jest tak do końca optymistyczne, jak mi się wydawało. Otóż tak naprawdę niezwykle rzadko mamy szansę znaleźć się na miejscu "innego" i zrozumieć jego sytuację, dlatego uprzedzenia w stosunku do ludzi różniących się od ogółu będą wiecznie żywe.
"Czarny balonik" to film przybliżający sytuację rodzin zmuszonych zmagać się nie tylko z innością dziecka, ale i nieprzychylnością otoczenia. Ta słodko-gorzka historia została świetnie zagrana przez aktorów: przyznam się, iż byłem przekonany, że Charliego zagrał prawdziwy autystyczny chłopak, zaś Toni Collette znowu pokazała klasę jako oddana rodzinie matka. I muszę się przyznać, że z każdym kolejnym dniem coraz więcej rozmyślam o tym filmie. "The Black Balloon"/"Czarny balonik" (2008), reż. Elissa Down (Australia) ocena: +++/++++
piątek, 19 marca 2010
Recenzja: "United States of Tara"/"Wszystkie wcielenia Tary"
Muszę przyznać, że rzadko oglądam seriale, przede wszystkim dlatego, że zwyczajnie szkoda mi czasu na śledzenie losów ich bohaterów przez kilkanaście godzin, skoro obejrzenie przeciętnej długości filmu zajmuje średnio godzin dwie. Ale postanowiłem dać szansę "Wszystkim wcieleniom Tary" ze względu na grającą tutaj główną rolę Toni Collette, która jest moim zdaniem jedną z najlepszych aktorek pracujących w Hollywood. Poza tym scenarzystką serialu jest Diablo Cody, która kilka lat temu dostała Oscara za scenariusz do "Juno" Jasona Reitmana, a ten film bardzo przypadł mi do gustu.
Toni Collette gra Tarę, kobietę o czterech osobowościach, które funkcjonują niemal na równorzędnych prawach. Generalnie ta "prawdziwa" Tara jest przeciętną kobietą, zajmującą się domem i przejawiającą skłonność do depresji. Jednak pod wpływem silnych emocji, Tarę mogą zastąpić jej "alterki": T (nieodpowiedzialna nastolatka), Alice (przykładna pani domu rodem z lat 50.) albo Buck (twardy facet, dla którego brak penisa jest traumą po wojnie w Wietnamie).
Mimo że komediowy, to jednak ten serial nie wywołuje gromkich salw śmiechu, bo jego celem jest raczej celne pointowanie i wyśmiewanie absurdów życia w Ameryce, gdzie trzeba być doskonałym, by sprostać wymaganiom stawianym przez społeczeństwo kobiecie (stąd np. idealna alterka Alice), a wszelki odstępstwa od normy są surowo napiętnowane (dlatego nikt specjalnie nie przepada za T).
Jednak tym, co decyduje o sukcesie "Wszystkich wcieleń Tary" jest aktorstwo Toni Collette. Australijka przechodzi samą siebie wcielając się w poszczególne alterki - niewątpliwie ta rola daje jej wielkie pole do popisu. Zwłaszcza jako Alice wzbudza podziw i równocześnie pewien niepokój, gdyż właśnie ta alterka jest wg mnie najbardziej demoniczna. Ale także jako "normalna" Tara Collette sprawdza się znakomicie. Mam nadzieję, że w końcu jakiś reżyser da jej szansę zagrania ciekawej roli w filmie i o Toni Collette zrobi się wreszcie naprawdę głośno.
"United States of Tara"/"Wszystkie wcielenia Tary" (2009, USA) ocena: +++/++++ |
Ostatnie wpisy
Tagi
|