Wpisy z tagiem: 500 dni miłości
czwartek, 18 marca 2010
Recenzja: "(500) Days of Summer"/"500 dni miłości"
I oto mamy kolejny film o miłości, bo czymże byłoby kino bez niej właśnie? Twórcy "500 dni miłości" starają się podejść do tego jakże wyświechtanego tematu w sposób nowatorski i nie zaprzeczam, w zasadzie udaje im się tchnąć ducha w kolejną historię o tym, jak chłopak poznaje dziewczynę. Było to zadanie o tyle trudne, że, tak jak w klasycznej komedii romantycznej, bohaterowie są młodzi, ładni, bez problemów finansowych, generalnie świat leży u ich stóp.
Tom, niedoszły architekt, pracuje w firmie, która produkuje kartki z życzeniami, Summer zaczyna tam pracę jako asystentka dyrektora. Dziewczyna szybko wpada w oko Tomowi. Choć sama twierdzi, że nie wierzy w związki, to jednak zgodnie z regułami gatunku poddaje się w końcu urokowi osobistemu Toma. Ale w przeciwieństwie do tych samych reguł, Summer zdaje się nie traktować tego związku jako spełnienia jej marzeń. Nie ukrywa, że Tom jest dla niej bardzo bliskim przyjacielem, ale nic ponad to. Osobą, która przeżywa najwięcej w tym związku, jest chłopak, dziewczyna zdaje się z kolei nie angażować emocjonalnie (co w sumie nie powinno dziwić, zważywszy na to, iż reżyser i scenarzyści to mężczyźni, zaś dedykacja filmu mówi sama za siebie).
Film został przekonująco zagrany przez Josepha Gordon-Levitta i Zooey Deschanel, ale jego największą atrakcją jest świetnie dobrana ścieżka muzyczna, łącząca piosenki znane wszystkim z tymi trafiającymi do węższego grona odbiorców. W rzadko którym filmie usłyszymy na przykład Feist (ale w reklamach już znacznie częściej).
Sporo się mówiło o nowatorskiej formie filmu, ze względu na to, iż związkowi Toma i Summer przypatrujemy się nieco achronologicznie, "skakając" swobodnie między tytułowymi dniami ich miłości. Jednak film dzieli się z grubsza na część pierwszą, w której poznajemy bohaterów i to, jak przeżywają zauroczenie sobą, oraz część drugą, w której ich związek chyli się ku upadkowi. Montaż filmu więc wcale nie jest aż tak nowatorski, jak niektórzy by chcieli (a na pewno nie aż tak, jak chociażby w "Memento" Nolana czy "Pulp Fiction" Tarantino). "(500) Days of Summer"/"500 dni miłości" (2009), reż. Marc Webb (USA) ocena: ++/++++ |
Ostatnie wpisy
Tagi
|