Wpisy z tagiem: Lee Chang-dong

sobota, 22 maja 2010
Festiwal w Cannes zbliża się ku końcowi

Już jutro wieczorem przyznana zostanie Złota Palma (jak również pozostałe nagrody). W drugim tygodniu festiwalu najlepsze recenzje zebrały "Poetry" Lee Chang-donga i "Des hommes et des dieux" Xavier Beauvois, film o ostatnich dniach grupy mnichów zabitych w klasztorze w Algierii w latach 90. Bardzo dobrze przyjęty został także najnowowszy film tajskiego reżysera Apichatponga Weerasethakula. Większych emocji nie wywołał jedyny amerykański film w konkursie, "Faire Game" z Naomi Watts i Seanem Pennem. Spodziewanych emocji nie dostarczył także Sergiej Łożnica i jego "Moje szczęście". Zgdonie z moimi przeczuciami, Ken Loach podobno znowu nakręcił słuszny film, tym razem o wojnie w Iraku ("Route Irish"). Nie lubię jego filmów właśnie ze względu na to, że w każdym od początku wiemy, jaką jedynie słuszną prawdę chce nam objawić reżyser.

Spośród filmów prezentowanych w sekcjach pobocznych bardzo dobrze przyjęto szwedzki film "Sound of noise", o którym pisałem już wcześniej i który mam nadzieję obejrzeć za dwa tygodnie podczas tzw. "reprise de la Semaine de la Critique" w Paryżu. Sporym wydarzeniem był także belgijski film "Illegal" o emigrantce z Białorusi, która walczy o opiekę nad synem w obozie dla uchodźców.

A teraz czas na moje przewidywania laureatów 63. Festiwalu w Cannes:

Złota Palma - "Poetry", reż. Lee Chang-dong

"Poetry"

Grand Prix - "Loong Boonmee raleuk chat", reż. Apichatpong Weerasethakul

"Lung Boonmee Raluek Chat"

Prix du Jury - "The Housemaid", reż. Im Sang-soo

"The Housemaid"

Aktorka - Lesley Manville - "Another Year", reż. Mike Leigh

Lesley Manville

Aktor - Javier Bardem - "Biutiful", reż. Alejandro Gonzales Inarritu

Javier Bardem

Reżyseria - Mahamat-Saleh Haroun za "Un homme qui crie"

"Un homme qui crie"

Scenariusz - Xavier Beauvois i Etienne Comar za "Des hommes et des dieux"

"Des hommes et des dieux"

Wydaje mi się, że wymienione powyżej filmy powinny podzielić między siebie nagrody, choć nie koniecznie w takim układzie, jaki przedstawiłem. Co jednak najważniejsze, brakuje zdecydowanego faworyta, równe szanse na Złotą Palmę daje się co najmniej czterem filmom. Ponadto, to walki mogą się jeszcze dołączyć ewentualnie "Moje szczęście", "Hors-la-loi" i "Szelid teremtes". Wśród najlepszych aktorek wymienia się także Yung Jun-Hee ("Poetry") i Juliette Binoche ("Copie conforme"), a wśród aktorów Lamberta Wilsona ("Des hommes et des dieux") i Xueqi Wanga ("Chongqing Blues").

Podobno jurorom najbardzie do gustu przypadły "Biutiful" i "Des hommes et des dieux", choć równie dobrze może się okazać, że te filmy jutro nie otrzymają żadnej nagrody. Pamiętajmy też, że jeden film może otrzymać w zasadzie tylko jedną nagrodę (gdyż nagrody aktorskie mogą iść w parze z nagrodą za scenariusz i Nagorodą Jury - czemu nie ze Złotą Palmą?), a Złota Palma nie może zostać przyznana ex-aequo. Tak więc gdyby jurorzy przyznali główną nagrodę "Biutiful", Javier Bardem nie mógłby otrzymać nagrody dla najlepszego aktora. Co ciekawe, choć głównym tematem tegorocznego festiwalu zdaje się być ojcostwo, to jednak panie stoczą większą batalię o nagrodę aktorską.

piątek, 21 maja 2010
Recenzja: "Oasis"

Lee Chang-dong to podobno jeden z najlepszych koreańskich reżyserów. Trudno mi coś powiedzieć tak naprawdę w tym temacie, gdyż nie znam się zbyt dobrze na kinie koreańskim (i ogólnie rzecz biorąc na azjatyckim). Jednak ten film Chang-donga (a także fakt, że dwa kolejne jego dzieła zostały zakwalifikowane do konkursu głównego w Cannes) całkowicie potwierdzają tę opinię.

"Oasis" to historia niełatwej miłości ludzi odrzuconych przez społeczeństwo, wegetujących gdzieś w wielkim mieście, odrzuconych przez najbliższą rodzinę. Jong-du jest niezbyt rozgarniętym, wręcz przygłupowatym nieudacznikiem, który dopiero co wyszedł z więzienia. Ona zaś - Gong-ju - jest córką człowieka, do którego śmierci przyczynił się Jong-du. Co gorsza, cierpi na porażenie mózgowe, przez co ma ograniczony kontakt z otoczeniem. Mimo to bohaterowie znajdują nić porozumienia. Tak naprawdę nie mają wyboru - funkconują gdzieś poza głównym nurtem życia, nikt się nimi nie interesuje, dlatego ich relacja, paradoksalnie, wydaje się czymś naturalnym. Ich uczucie budzi jednak sprzeciw otoczenia, gdyż wydaje się czymś nieprzyzwoitym, niegodnym. 

Sol Kyung-gu i Moon So-ri jako para zakochanych

Reżyserowi udało się fenomenalnie oddać atmosferę zawieszenia, w jakiej żyją bohaterowie. Niby w mieście jest mnóstwo ludzi, to jednak tak naprawdę nie ma nikogo (taki banał, jednak trafnie oddaje nastrój "Oazy"). Chang-dong wkomponował w swój film także pewne elementy, powiedzmy, nadprzyrodzone. Zabieg to ryzykowny, jednak świetnie wkomponowuje się w całość dzieła. Ponadto, reżyser miał szczęście do aktorów. Sol Kyung-gu fenomenalnie wcielił się w postać nieudacznika, chyba nie do końca rozumiejącego swoją beznadziejną sytuację. Jong-du w jego wydaniu to postać często irytująca, ale miejscami wzruszająca. Natomiast Moon So-ri w roli upośledzonej Gong-ju gra na granicy ryzyka i wręcz przesady, jednak nie sposób podziwiać jej odwagi i zaangażowania. Jej unikatowa rola długo pozostaje w pamięci. Aktorka została doceniona na festiwalu w Wenecji, gdzie dostała nagrodę Marcello Mastroianniego dla najlepszego nowego talentu.

Lee Chang-dong, reżyser filmu

"Oasis" to intrygujący, zadziwiający, odważny w swoim podejściu i realizacji film,  po którym niełatwo przejść do porządku dziennego. Dobrze, że Chang-dong Lee przedstawił nam to jakże niefilmowe uczucie dwójki ludzi wykluczonych. Film na szczęście nie ma nic wspólnego z ciężkimi dramatami egzystencjalnymi, które pozostawiają widza obojętnym. "Oasis" to całkowicie inna historia.

"Oasis" (2002), reż. Lee Chang-dong (Korea Południowa)

ocena: ++++/++++